Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4 Ilość ocen: 4

Bank

Słyszałeś o blondynce, która obrabowała bank?
- Związała sejf i wysadziła strażnika.

Bank
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,8/5 (4)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Z przymrużeniem oka

Wrócił Czapek...

więcej...

Czapkowi
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,3/5 (6)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Rybie Oko/Artykuły/Opowiadania/Marcowy rekonesans 

Marcowy rekonesans

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3008 
Komentarzy: 0 
ID: 44600 
Węzeł: 26099 

W tym roku, tak jak i w poprzednich latach z niecierpliwością oczekiwałem sprzyjających warunków pogodowych aby rozpocząć sezon pstrągowy. Jak na złość tym razem zima nie chciała dać za wygraną.

W tym roku, tak jak i w poprzednich latach z niecierpliwością oczekiwałem sprzyjających warunków pogodowych aby rozpocząć sezon pstrągowy. Jak na złość tym razem zima nie chciała dać za wygraną. Jeśli już się ociepliło to rzeka wciąż była skuta lodem.

Zima

Tak minął cały luty. Rozpoczynający sie marzec witałem z nadzieją, że w końcu zima trochę odpuści i będzie można zainaugurować nowy sezon. Na szczęście moje nadzieje nie okazały się płonne i już wkrótce planowałem pierwsze tego roku wędkowanie. Po kilku dniach ocieplenia puściły lody, woda się przeczyściła i nadszedł czas aby udać sie na ryby.

Ranek tego dnia był słoneczny, na niebie nie było widać ani jednej chmurki, termometr wskazywał kilka stopni powyżej zera. Po miesiącach bez promieni słonecznych i dniach pełnych szarzyzny w taki dzień aż serce wyrywało się z piersi i rozpierała mnie radość, że oto nadchodzi wiosna.

Ten pierwszy wypad na ryby zawsze traktuję jako rekonesans. Nie nastawiam się wtedy na to, że coś złowię, że będą jakiekolwiek brania ale na to aby przywitać się z rzeka po zimie, poznać jej nowe oblicze. Jak wygląda po jesiennych i wiosennych przyborach. Tak też było i tym razem. Zacząłem łowić późnym rankiem, więc słońce było już odpowiednio wysoko aby jego promienie padające na twarz przyjemnie grzały Otaczająca mnie przyroda chyba równie mocno jak ja cieszyła się z nadchodzącej wiosny. W śpiewie ptaków słychać było, że cieszą się one z tego iż zima ustępuje już miejsca wiośnie.
Łowiłem sobie w spokoju i ciszy nie niepokojony przez innych wędkarzy z dala od miejskiego zgiełku rozkoszując się otaczającą mnie dookoła aurą. Stwierdziłem, że niestety kilka niezłych miejsc zostało zasypane przez żwir niesiony nurtem, ale pojawiło się też kilka obiecujących dołków w nowych miejscach. Pozostało też sporo takich miejsc, które tylko nieznacznie zostało zmienionych.

rzeka

Właśnie łowiąc w jednym z takich miejsc spotkało mnie coś czego wtedy nie mogłem się spodziewać nawet w najśmielszych marzeniach. A było to miejsce, które w poprzednim sezonie obdarzyło mnie kilkoma pstrągami. Łowiąc tam zawsze można było liczyć na jakieś branie. Jest to dość głęboki dołek wypłukany przez nurt wokół filaru mostu.

Dołek ów zaczynał się już gdzieś około 1,5 m powyżej filara na którym było zawieszonych dość sporo gałęzi. Zacząłem od rzutów 3m powyżej dołka prowadząc woblera w poprzek nurtu pozwalając mu wtłoczyć przynętę w głębię przed filarem. Po którymś rzucie z kolei gdy wobler zbytnio zaczął się zbliżać do wiszących gałęzi obawiając się zaczepu zacząłem go szybciej ściągać w moją stronę. W momencie gdy woblerek zaczął pracować pod prąd i myślałem , że zagrożenie zaczepem już minęło coś go zatrzymało. Już zaczynałem przeklinać owe gałęzie, gdy zaczep ruszył z miejsca. Poczułem, że mam na wędce COŚ większego, z wrażenia nogi zrobiły mi się jak z waty a ręce zaczęły drżeć. Wbrew wszelkim regułom począłem holować rybę siłowo. Zakotłowało się przy powierzchni wody ale ja nie bacząc na nic cofałem się w stronę płycizny. Po kilku chwilach pstrąg wylądował na brzegu.

Stałem i nie mogłem uwierzyć w to co się przed chwilą wydarzyło. Kropkowaniec chyba też był w szoku bo ani drgnął. Szybko się rzuciłem w jego stronę, po chwili już wiedzialem, że ma 48cm. Niestety po zimie był bardzo wychudzony i chyba tylko temu zawdzięczam to, że mój hol zakończył się sukcesem. Widząc w jak marnej kondycji znajduje się ryba zrobiło mi sie jej żal i postanowiłem zwrócić wolność największemu pstrągowi jakiego kiedykolwiek złowiłem. Wziąłem go w ręce i otrożnie włożyłem do wody, machnął mi na koniec ogonem i dostojnie odpłyną do swojej kryjówki.
Pomyślałem, że miło się będzie zmierzyć z tym salmonidem gdy trochę nabierze wagi i będzie w pełni sił.

Na pewno nieraz w tym roku odwiedzę to miejsce z nadzieją, że dojdzie do kolejnego spotkania z bohaterem mojego pierwszego tegorocznego wędkowania.
W.S.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Pozycjonowanie stron WWW

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).