Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4,5 Ilość ocen: 4

Dzięcioł

Na drzewie siedzi sobie mały wróbelek i miarowo uderza
w korę główką. Na gałęzi wyżej siedzą dwa dzięcioły.
Jeden widząc tą sytuację mówi do drugiego:
- Może jednak już mu powiemy, że jest adoptowany.

Dzięcioł
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,3/5 (4)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

litości !!!

Teraz to daliście ciała,

Ta reklama w tle to kiep,

Informatyk za ten bubel,

Winien dostać ostro w łep.

Zaćmę ma na oczach,

Odwalić taką tandetę,

Najlepiej niech sobie w domu,

Naklei taką tapetę.

Sekundy bym go nie trzymał,

Zanika w ten portal wiara,

Zróbcie coś z tym człowiekiem,

Kopniak to mała kara.

czapek

litości !!!
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,4/5 (7)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Opowiadania/Wypłowiałe wspomnienia 

Wypłowiałe wspomnienia

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 2755 
Komentarzy: 0 
ID: 47455 
Węzeł: 28504 

Było dość późno, a półmrok dawał się już mocno we znaki zmęczonym oczom, które usilnie bładziły po kolejnych stronach albumu. Światło lampki coraz wyraźniej podkreślało swą obecność, a mimo to nadal nie potrafił odłożyć tego zbioru zdjęc, tak jak małe dziecko, które zatopiło się w opowieści o Przygodach Piotrusia Pana.

wyciągnięte z sieci

Przerzucając kolejne strony, natrafił na postać młodego mężczyzny siedzącego nad brzegiem rzeki. Zdjęcie było bardzo zniszczone, bez podpisu. Przed sennymi oczami zaczęły się przesuwać czarno-białe obrazy. Opowieści, które jako jedyne, pozostały po wieczorach spędzonych na kolanach dziadka. Wielu z nich nie potrafił już odnaleźć w pamięci. Za każdym jednak razem, gdy otwierał wypłowiałą księgę na tej właśnie stronie, przed jego oczy powracała na nowo ta sama historia.

Powieki coraz słabiej opierały się zmęczeniu.
Stał sam, pośrodku drogi pokrytej kocimi łbami..
Miejsce wydawało mu się dziwnie znajome, choć w żaden sposób nie potrafił sobie tego połączyć z rzeczywistością. Mimo że nikogo w pobliżu nie zauważył, zaczął odczuwać dziwny niepokój.
Dzwięki werbla stawały się coraz donośniejsze, a wraz z nim odgłosy, których jak na razie nie potrafił określić. W pewnym momencie zza rogu ulicy wyłoniła się pierwsza postać....
Był schludnie ubrany, a przez jego ramię przewieszony wisiał bęben. W rękach zaś trzymał pałeczki, którymi miarowo wybijał marszowy rytm. Za nim, począł się ukazywać tłum. Mężczyźni z powagą niosący, oparte na swych ramionach długie wędki.
Kobiety idące w małych grupkach, zajęte konwersacjami na wszelkie babskie tematy, wymieniały się plotkami o sąsiadach i sąsiadkach. Dzieci zaś biegały pomiędzy tym barwnym korowodem, śmiejąc się i krzycząc tak głośno, że psy z podkulonymi ogonami szukały schronienia w pobliskich bramach.

Oglądając ten dziwny pochód, miał wrażenie, że nikt na niego nie zwraca uwagi. Odczekał jeszcze chwilę, widząc jak jeden ze spóźnionych dogonił koniec grupy. Wtedy postanowił się do nich przyłaczyć.
Trasa wiodła jeszcze przez kilka przecznic, do momentu, kiedy kamienice zaczęły się z wolna przeżedzać, aż w końcu ustąpiły miejsca sadom, a potem małym poletkom.
Droga zaczęła się stawać coraz weższa, więc korowód począł się rozciągać. Idąc niemal, ramię w ramię, meżczyźni zaczęli się wymieniać uwagami.

Wyciągnięte z sieci

A jak tam stary Paul? Widziałem jak idzie jakiś nieswój.
Ech.... Słyszałem, że Clémentine - jego żona, nie domaga ostatnimi czasy.
Tak, szczególnie wtedy, gdy zbliża się dzień odławiania.
Jean-Christophe też jest dziś nieobecny....
Skwitował René, po czym obaj parskneli śmiechem.

wyciągnięte z sieci

Po pewnym czasie pochód dotarł do celu swej pielgrzymki.
Konwersacje poczęły się powoli urywać i mężczyźni gorączkowo zaczeli szukać dogodnych miejsc nad brzegiem rozlewiska. Kobiety zaś rozstawiały przyniesione przez siebie krzesła i wypakowywały koszyki pełne wszelkich domowych smakołyków. W całym tym rozgardiaszu nikt nie zauważył, że właśnie pojawił się Maire miasteczka.
Stał tak przez chwile, przyglądając się tej krzątaninie, po czym głośno odchrząknął.
Tłum zamilkł i wokól zapanowała grobowa niemal cisza.
Widząc przepełnione zniecierpliwieniem twarze, uśmiechnął się i powiedział z powagą ;
Coroczne odławianie ogłaszam za otwarte.

Po tych słowach, wszyscy na nowo zajęli się swymi czynnościami, zaś Maire, kolejno podchodził do przybyłych tu kobiet, zagadując o nowe wieści z życia mieszkańców. Meżczyźni dzielili zaś czas pomiedzy obserwowaniem swych spławików i opróżnianiem kolejnych szklanek pinara.
Pierwszy zaciął Antoine. Vient voire ton papa ! Rzucił, patrzac jak kij ugiął się wpół.
Powoli począł krecić kołowrotkiem, słuchajac jednocześnie trzeszczenia swej starej wędki.
Po chwili na brzegu pojawiła się pierwsza ryba zawodów. Stojący obok kompani,
z nieumiejętnie ukrywaną zazdrością pośpiesznie udawli się do skrzynek, po nastepne butelki wina. Atmosfera była wyśmienita. Tego popołudnia padło kilka nowych rekordów.
Jeśli chodzi o ryby...... Także.

Wyciągnięte z sieci

Dzień zakończył się na głównym rynku, pod specjalnie na te okazje przygotowanymi lampionami. Po całym dniu rywalizacji przyszedł czas na oficjalne ogłoszenie wyników.
Vivat Vincent ! Skandował głośno tłum, a Maire miasteczka uroczyście wręczył zwycięzcy, szeroką, barwnie haftowaną wstęgę.
Potem przyszedł czas na biesiadę i tańce. Panie, znużone całodzienną wymianą plotek, odnjadywać zaczęły swych mężów, namawiając jednocześnie do wspólnej zabawy.

Wiesz Juliette.... Tyle lat już jesteśmy razem, a jak byśmy się dopiero co poznali....
Tak.....Pożegnajmy się już ze wszystkimi i wracajmy do domu.

Kroczyli powoli przez ciche ulice. Gdzie niegdzie jeszcze gasnące okna kamienic, przypominały o tym, że było już napradę późno. W pewnej chwili, poczuł jej miekką dłoń, czułe wplatającą swe palce w jego bujne włosy. Swymi ustami delikatnie dotkneła jego ucha, cicho szepcząc....

Wstawaj Paweł. Już piąta. Znowu zasnąłes nad tym albumem....
Przygotuje kanapki i termos z cherbatą. A ty się lepiej pośpiesz bo za chwile będzie nasz wnuk.
Obiecaleś mu....

GrandPrix

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Pozycjonowanie stron WWW

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).