Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4 Ilość ocen: 5

Prohibicja

Niedźwiedź wprowadził w lesie prohibicję. Poszedł na obchód lasu i spotyka pijanego zająca.
Złapał go za uszy i mówi: za pijaństwo kara śmierci, w lesie obowiązuje prohibicja!
Na to zając: wybacz mi, to ostatni raz, nie wiedziałem nic o nowym prawie!
Niedźwiedź: OK, ostatni raz ci daruję.
I puścił zająca. W następny dzień znów poszedł niedźwiedź na obchód. Wszystkie zwierzęta trzeźwe, nic się nie dzieje. Pójdę nad jezioro się wykąpać postanowił niedźwiedź. Przychodzi nad jeziorko, patrzy, a na pomoście pijany zając drze mordę na całego.
Złapał zająca za uszy i mówi: teraz to już po tobie! Kara śmierci za pijaństwo!
Na to zając: Ty sobie k... niedźwiedź wprowadzaj w lesie tą swoją prohibicję, a od nas ryb to się odp...l!!!!

Prohibicja
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4/5 (5)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

weź się i połap

.............

weź się
  • Obecnie 2 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 2/5 (1)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Entliczek - pętliczek

Jurku, tak się składa, że nie tylko Ty jeździsz po świecie. Inni też jeżdżą i także wiedzą, co, gdzie i jak wygląda. Nie jesteś wyjątkiem .

Piszesz o rόżnicach, więc zobacz, w czym się tak mocno rόżnimy.
Ty wysuwasz na plan pierwszy ekonomię, gospodarkę. Ja patrzę na świat okiem przyrodnika (naukowca, nie ideologa, żeby nie było wątpliwości )). Widzę, obserwuję, wyciągam wnioski. I powiem Ci, że wbrew temu co napisałeś, świat może się obejść bez ludzi. Może bez nich istnieć. Mogę sobie nawet doskonale taki świat wyobrazić, więcej, obawiam się, że kiedyś niestety coś takiego nastąpi, choć bardzo bym nie chciał, by to się stało za mojego życia, czy choćby za życia moich pra-prawnukόw. Ale tak kiedyś będzie, ludzie zginą, a przyroda pozostanie...

Przyroda poradzi sobie, miejsca opuszczone przez ludzi znowu zarosną lasem, na te tereny wkroczą zwierzęta. Być może nie wszystkie znane nam gatunki, ale wiele z tych, ktόre znamy, w tym te, ktόrych nie obdarzamy sympatią. Przetrwają, bo są trwalsze od nas. Ludzie, wbrew własnemu zarozumialstwu, są tylko maleńką cząstką przyrody, choć bardzo hałaśliwą . Ale choćby to malutkie nasionko brzozy ma w sobie więcej siły przetrwania niż tzw. „ludzkość”. I czy będziemy przyrodę chronić czy nie, ona sobie i tak w końcu z nami poradzi . Tylko nam się będzie żyło gorzej w tej zniszczonej - teraz, nie kiedyś - przyrodzie. I tu się mogę zgodzić z tym „pragmatyzmem” . Co nie znaczy, że to jest jakiś tam „zysk” w jakimś tam „bilansie”. Nie można opisywać świata wyłącznie w kategoriach ekonomii; „strat”, „zyskόw”, „bilansόw”, „kosztόw”. To znaczy nie jest to ani jedyny, ani najważniejszy opis świata. To wszystko jest wtόrne. Powtόrzę: tylko małą cząstkę ziemi poddaje się zabiegom gospodarczym. Twierdzenie, że ludzie zarządzają całością jest i nieprawdziwe i śmieszne. Jest uzurpacją. I całe szczęście, że tylko uzurpacją .

Ochrona przyrody – ten termin jest uogόlnieniem. Bo co w końcu znaczy? To zacytowane przez Ciebie „nie deptać trawnikόw”? Tu się zgodzę z tym, że ograniczenia ekspansji muszą być włączone w czynności gospodarcze. Ta zasada zrόwnoważonego rozwoju. Ale nie dlatego, że to się „opłaca”. Bo komu się opłaca? Temu, ktόry dąży do maksymalnego zysku, na pewno się nie opłaca! Będzie się ograniczał tylko dlatego, że ktoś mądrzejszy mu w tym zatruwaniu przeszkodzi i ustanowi prawo zabraniające wpuszczania ściekόw, dymόw itd. I wcale niekoniecznie po to, aby chronić wodę pitną, bo choćby na przykład ten staw, przedstawiony na Forum RO, do ktόrego ktoś wpuszcza ścieki z chlewni, nie jest źrόdłem wody pitnej. I nie w tym tu rzecz, ale w tym, że sprzeczny interes wędkarzy i właściciela chlewni musi pogodzić i rozsądzić prawo. Inaczej będą się wzajemnie zwalczać. Nie dojdą do porozumienia, nie stwierdzą, że to leży w ich wspόlnym interesie. Bo faktycznie: nie leży. Ktoś tu musi komuś ustąpić w tym sporze. Ustąpić musi ten, kto nie ma racji, a o tym rozstrzyga ustanowione na taką okoliczność prawo. Więc nie dlatego, że się to „człowiekowi opłaca”. Jakiemu człowiekowi? Właścicielowi chlewni? Wędkarzom? Komuś jeszcze innemu? Właściciel chlewni może mieć gdzieś wędkarzy, ich potrzeby, i ich interesy. Ale choć będzie zgrzytał zębami ze złości, będzie musiał zaprzestać puszczania ściekόw. Bo po to ktoś mądrzejszy ustanowił taki przepis, aby się ludzie o sprzecznych interesach nie pozabijali. I tu nie ma co oczekiwać, że ten przykładowy właścicel chlewni (czy jakiejś tam innej fabryczki) będzie szlachetnym altruistą i po dobroci zrezygnuje z części swoich zyskόw. Że uzna, że to „jest korzystne dla ludzi”. Dla niego samego akurat wcale nie jest korzystne, bo być może mieszka zupełnie gdzie indziej, może nawet w innym kraju i u siebie wokόł domu ma cacy. A tych ludzi, ktόrym zatruwa wodę, ziemię, powietrze może mieć w głębokiej pogardzie. Tak to się dzieje na świecie, tak było i będzie. Tu może pomόc tylko ustanowienie prawa i pilnowanie, by było przestrzegane. Inaczej będą nam np. przywozić odpady chemiczne z krajόw, gdzie ich utylizcja więcej kosztuje (w ramach bilansu kosztόw )) i temu właścicielowi farbryczki bardziej się będzie opłacać znalezienie frajera, ktόry za niewielką w sumie kwotę zgodzi się złożyć u siebie takie beczki. Tak się już zresztą działo i aby tak nie było, musi być i odpowiednie prawo, i ktoś, kto je wyegzekwuje. Więc wcale nie tak, jak chcesz, po dobroci, bo takiej "dobroci powszechnej" nie ma i nie będzie. To tylko ideologia właśnie. Naprawdę zawsze jest jakaś sprzeczność interesόw. I musi ktoś te sprzeczności rozstrzygać, ktoś neutralny. I tu rola prawa, przepisόw itd. I nie chodzi tu o „zrozumienie” czy „niezrozumienie” tylko o tę sprzeczność i o rozstrzyganie sporu.

Nie ma żadnego "globalnego bilansu” – to tylko teoria, tak samo, jak nie ma czegoś takiego jak „ludzkość”. To też pojęcie uproszczone. Są ludzie, a nie "ludzkość". I ogromna większość z nich ma gdzieś wszelkie rozważania na temat „zagłady planety”. Ta zagłada też nie nastąpi, a w każdym razie nie taka, jak to się czasem przedstawia. Najwyżej ludzie się wzajemnie powybijają, ale planeta to przetrwa. Planeta istnieje ładnych kilka miliaradόw lat, żywa przyroda kilkaset milionόw, ludzie najwyżej kilkanaście tysięcy, sięgając baaardzo daleko. Takie to proporcje .

Po co przykład z Laponii? Nie trzeba jechać daleko, w Polsce mogę Ci pokazać przykłady, jak się samo odtwarza środowisko, jak nie koszone łąki zarastają lasem itd. Zgodnie zresztą ze znanym i opisanym książkowym modelem.

Ale zostawmy te ogόlne rozważania. Chcesz udowodnić, że wszystko co się robi w wodach, a co ma jakikolwiek związek z rybami, to „rybactwo” )). Kwestia nazwy. Pewnie, że nawet powstrzymanie się od łowienia, można nazwać „stwarzaniem warunków rybom dziko żyjącym, żeby w wodzie były dla celów choćby rybactwa rekreacyjnego”. ) Kwestia definicji. Takich manipulacji słownych można przytoczyć ileś stron, w czasach gierkowskich było pełno takich przykładόw, niektόre przeszły do historii dzięki satyrykom ). Wszystko można sobie ponazywać i podefiniować jak tak komuś pasuje. Idąc takim tropem można do tak rozumianego „rybactwa” zaliczyć także akwarystykę. )

Nie pisz, czym są „zabiegi rybackie” i nie wciskaj, że służą rybom. To jakaś znowu bardzo pokrętna logika zmierzająca do udowodnienia swojej racji. Jedne zabiegi mogą być dla ryb korzystne, inne nie. Nie jest korzystne dla ryb to, że się je wyłowi i zje (dla tych zjedzonych). To bardzo ciekawa logika )). Ale zostawmy żarty. Nie w każdej wodzie trzeba odtwarzać siedliska – w większości wόd nie trzeba, one są. Nie w każdej wodzie trzeba zmieniać pH (u nas to zabiegi stawowe). Wiesz ile wynosi pH większości rzek w Polsce? Te leśne, z duża zawartością humusu mogą mieć trochę powyżej 5, te roztoczańskie czy te z Wyżyny Lubelskiej trochę ponad 6. I głόwnym czynnikiem kontrolującym pH tych rzek nie są kwaśne deszcze, ale kwasy humusowe i zawartość dwutlenku węgla, oraz wodorowęglanu czy skał węglanowych. I niekoniecznie rzeki muszą płynąć po tych skałach. Związki działające jak bufor są w glebie. Tym się rόżnią polskie warunki od skandynawskich, że w Polsce jest gruba warstwa gleby, ktόra neutralizuje kwaśnie deszcze, mimo, że emisja zanieczyszczeń do naszej atmosfery jest większa niż w krajach skandynawskich. To taka uwaga na boku. Polskim rzekom nie tyle są potrzebne zabiegi odtwarzające, ile po prostu „nie przeszkadzanie”. Czyli nie terapia, a leczenie zachowawcze. Czyli bardzo często po prostu ochrona. Tu mała dygresja na boku, usłyszana niedawno od kolegi lekarza z wieloletnią praktyką. Zacytuję, bo warto: „trzeba mieć wiele pokory, by dostrzec i zrozumieć, że nasze zabiegi niekoniecznie leczą, najważniejsze nie szkodzić”.

Zgoda, jak zwał, tak zwał. Jasne, ważny jest efekt końcowy. Dziwi mnie tylko bardzo Twόj apel o „nie rozpraszanie się na dywagacje o wprowadzaniach zmian, na które nie ma się wpływu”. Przypomnę więc w tym miejscu głόwny wątek tej rozpoczętej dyskusji. O dyskusji właśnie.
Napisałem na wstępie:
...Z dyskusji bowiem niewiele pożytecznego wynika. Ot, ludzie pogadają sobie, wyładują, się. Ulży im. Będą mieli poczucie dobrze spełnionego obowiązku „człowieka wszystkowiedzącego” . Moralną satysfakcję z nauczania maluczkich. I tyle. Para idzie w gwizdek. Nikt się tym dalej nie przejmie. (...) Bo żadne mądrości nic nie dadzą, jak za nimi nie pójdzie działanie. (...) Pozostaną pustosłowiem, jałowym biciem piany. Wbrew poczuciu gadających – gadaniem niczego nie zmienią. To tylko samooszustwo...
I dalej w odpowiedzi Arturowi:
...Nie chodzi mi o negowanie roli dyskusji. Dyskusja jest potrzebna, ale dyskusja konstruktywna, ktόra kończy się konkretnymi wnioskami. Potrzebne są także rozważania, choć nie kończą się wnioskami, ale pozostawiają po sobie pogłębioną refleksję. Czegoś uczą, rozwijają. Przygotowują do czegoś. Także i zwykłe pogaduchy są potrzebne, nawet te całkiem luźne i te na dowolne tematy. Źle jest wtedy, kiedy się poważną dyskusję zastępuje pogaduchami, kiedy się rozwadnia temat, kiedy się nie pozwala dojść do konkretnych ustaleń albo dyskredytuje je. Wtedy dyskusja zamienia się w ględzenie i uczestniczenie w niej jest stratą czasu.
...Nie neguję potrzeby dyskusji. Są one potrzebne i rozwijają. Ale nie godzę się na krytykanctwo. Na destruktywną „dyskusję” osłabiającą konkretne działania.


A Ty teraz piszesz:
„Większość dyskusji Polaków (nie wiem czemu akurat Polakόw? Inne nacje nie dyskutują i nie ględzą bez sensu? A.T.) ma bardzo niepraktyczny charakter. Prowadzi do wniosków przerastających kompetencje czy możliwości. Stawia warunki, które w zasadzie zdają się wykluczać sensowność robienia czegokolwiek. Takie "zawracanie kijem Wisły". Tymczasem pragmatycznie warto dyskutować o tym co jest i o osiąganiu efektów w ramach tego, co jest. Dyskutujmy lepiej o tym, co sami możemy zmienić. Co w sobie możemy zmienić.”

Zmieniłeś zdanie? ) Wszak sam wielokrotnie powtarzałeś, że warto dyskutować na rόżne tematy ). Wiem, pochwaliłeś niedawno Tomka za zmianę poglądu.) I nazwałeś to dojrzałością.
No i się zapętliło... Entliczek - pętliczek...

Andrzej

p.s.
Modlitwy są rόżne, na rόżne okazje. A poza tym mogę Cię zapewnić, że bardziej realny wpływ możemy mieć na zmianę ustawy rybackiej (czy jak ją tam zwał) niż na zmianę PZW. I prędzej uda się opracować tę nową ustawę, niż zmienić PZW. I co więcej, warto nad tym pracować choćby dlatego, że czy będzie PZW, czy jakikolwiek inny twόr czy jakikolwiek inny użytkownik rybacki wody (tu „rybacki” jest określeniem cytowanym z ustawy), warto, by dbałość o wody sprawował organ niezależny i wobec tego użytkownika nadrzędny. A to po to właśnie, by czasem działania tegoż użytkownika nie powodowały szkόd. To taka uwaga "o działaniu", a konkretnie na rzecz nowej ustawy .
Schowaj teksty   

Powiązane z

O petycjach, interwencjach i o pożytku z dyskusji

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Tu porozmawiasz na każdy temat dotyczący pięknego wędkarskiego hobby. Forum wędkarskie to miejsce na wymianę poglądów pomiędzy wędkarzami, to także kopalnia wiedzy o tym sporcie.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).