Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4 Ilość ocen: 4

Bank

Słyszałeś o blondynce, która obrabowała bank?
- Związała sejf i wysadziła strażnika.

Bank
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,8/5 (4)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Z przymrużeniem oka

Wrócił Czapek...

więcej...

Czapkowi
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,3/5 (6)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Rybie Oko/Artykuły/Środowisko/Drawa, bobry, wino i co ino. 

Drawa, bobry, wino i co ino.

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 9691 
Komentarzy: 0 
ID: 183071 
Węzeł: 142235 

Temperatura pomalutku się podnosi i trudno wytrzymać w domu. Ciągnie do natury jak diabli. Tradycyjnie już, pierwsze kroki skierowałem nad Drawę.

Do Drawy mam rzut beretem. Mniej niż 150 kilometrów to praktycznie dwie godziny jazdy bez przekraczania przepisów. Ponieważ od dzisiaj już na Drawie nie można łowić, wypadło, że pojechałem w ostatni dzień czyli wczoraj. W Poznaniu pogoda jeszcze była jako taka ale za Trzcianką rozpadało się i praktycznie mżawka towarzyszyła mi przez cały czas pobytu. Mijając drogowskaz kierujący na Mostniki, pamięć przywołała postać Waldka Kality. Minęły już trzy lata, gdy zaskoczyła nas informacja o śmierci Waldka a mnie nadal brakuje jego rubaszności i prostolinijności. Drawa straciła wielkiego orędownika i człowieka wrażliwego na jej piękno.

W Głusku wykupuje licencję na połów na terenie DPN i ruszam dalej w kierunku Drawna. Samochód pozostawiam koło leśniczówki, zamieniając przy okazji kilka słów z leśniczym. Znamy się od dobrych kilku lat, więc rozmowa jest na luzaku. Pierwsza informacja potwierdza moje wcześniejsze obawy. Drawa nadal niesie dużo wody. Za dużo na to aby spokojnie sobie pochodzić nad jej brzegami. Druga jest co najmniej obiecująca. Ktoś się wreszcie połapał w DPN i Ministerstwie Środowiska, że stonka kajakarska rozjedzie Drawę. Mają być wprowadzone istotne ograniczenia w spływach kajakowych, tak aby je wreszcie ucywilizować. Zainteresowanych odsyłam do swego artykułu „Pijana Drawa” z 2009 roku, gdzie opisałem kajakowy horror i terroryzm panujący nad tą cudowna rzeką. Ale pomysł aby ratować Drawę przed kajakowymi Hunami nie przypadł do gustu tym, którzy z tego żyją, nie oglądając się na skutki. Już przystąpili do kontrataku, wytaczając działa o ograniczeniu działalności gospodarczej. Wierzę w to, że zarówno dyrekcja Parku jak i Ministerstwo nie ugną się przed kajakowymi mafiami i uregulują spływy na Drawie i Korytnicy dla dobra tych pięknych rzek. Niepokoi mnie jazgot pił łańcuchowych, boleśnie klujący w uszy. Mój rozmówca wyjaśni mi, że jest prowadzona planowana zrywka ze względu na zbyt duże zagęszczenie i małe przyrosty biomasy. Kiwam głową z powątpiewaniem. W końcu to nie jest zwykły las ale Park Narodowy, w którym wycinka drzew powinna mieć raczej charakter interwencyjny a nie komercyjny. Ostatnia informacja jaka do mnie dociera, to informacja o spustoszeniach dokonywanych przez bobry nad Drawą. Te co raz bardziej niechciane gryzonie zawędrowały i tu. W zeszłym roku jeszcze nie widziałem śladów bytności bobrów a teraz podobno już są. To się będzie działo nad wodą. Ciekawe ile drzew spuszczą do wody?

Żegnam się z leśnikiem i z buta walę nad Drawę. Najpierw kilometr szosą i dochodzę do mostu. Czarna rzeczywistość. Woda wysoka i mocno trącona. Lecz nie to jest najgorsze. Woda była znacznie wyższa i to widać gołym okiem. Brzeg na szerokości 10-20 metrów jest pokryty warstwą lodu. Zamiast woderów powinienem zabrać cholera łyżwy. Wychodzi na to, że mam przesrany dzień. Schodzę nad wodę, wchodzę na lód i strzał jak z pistoletu gdy zarywa się pode mną. Jest pięknie, jest uroczo, jest głośno jak na dyskotece. Szlag by to trafił. Odpuszczam sobie kilkaset metrów. Może znajdę lepsze miejsce w górze rzeki. Idąc dostrzegam pierwsze ślady bytności bobrów. To leżące buki, okorowane do białego. Musiały być podgryzione i spuszczone niedawno, bo drzewo nie ściemniało. Kilka kroków dalej następne i następne. Zastanawiam się czy doktor Graczyk, gdy wypuszczał je trzydzieści lat temu na wolność z hodowli na Kończaku, przewidział taka ekspansję tych gryzoni. Zapewne nie. Dzisiaj są praktycznie wszędzie. Na dużych rzekach, na małych, na jeziorach. Nad Wartą widziałem nawet sosny podgryzione przez bobry. A podobno nie ruszają drzew iglastych. Bzdura. Rżną co popadnie. Bóbr pomału w Polsce zaczyna być tym czym królik w Australii. A ponieważ już przekroczył zachodnią granicę i opanowuje Niemcy, problem będzie się rozszerzać. Rozmnaża się błyskawicznie, co jest charakterystyczne dla gryzoni i nie ma wroga. Jedyny jaki istnieje to człowiek a bóbr jest pod ochroną. Pomału warto pomyśleć o znaczącym ograniczeniu populacji bo wyrządza zbyt dużo szkód. Mam wreszcie w miarę dostępny kawałek brzegu. Nie ma lodu. Mogę wreszcie porzucać. Najpierw wobler. Woda rwie jak zwariowana i jest mętna. Klasyczna pośniegówa. Poziom wody co najmniej 30 centymetrów za wysoki. Rzucam intuicyjnie, bo trudno wypatrzyć przy tym zmętnieniu pniaki czy kamienie za którymi mógłby stanąć kropkowany. Zero kontaktu. Zmieniam woblera na mocno przeciążoną wirówkę aby mieć szansę na sprowadzenie jej do dna. Efekt taki sam. Wiem, że dzisiaj będzie trudno o pierwsze spotkanie z pstrągiem. Nie przy tych warunkach. Siadam na zwalonym przez bobry okazałym buku aby wrzucić coś na ruszt. Pół schabowego, bułka i herbata, poprawiają samopoczucie. Mam czas aby obserwować rzekę. A jest co. Najpierw parka krzyżówek. Kaczor zdobywa względy swej wybranki. Pomału spływają w dół rzeki. W powietrzu rozlega się klangor żurawi. Najpierw jedna para a za chwilę druga przelatuje nad koronami drzew. Mija kilka chwil i znów kolejna para oznajmia krzykiem swa obecność. Żurawie będą mi towarzyszyć już do końca mego wczorajszego pobytu nad Drawą. To piękne i wspaniałe ptaki. Dobrze że się tak wspaniale rozmnożyły i wpisały w polski krajobraz. Mijają kolejne minuty a ja mam kolejne widowisko. To para gągołów pojawia się w polu mego widzenia. Pięknie wybarwiony na czarno biało kaczor i szaro brunatna samiczka. Gołym okiem widać kto zdobywa względy. Za dwa miesiące będzie można zobaczyć niesamowity spektakl, gdy małe gągoły będą wyskakiwać z dziupli znajdującej się kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Kończę swe obserwacje i ruszam dalej. Dalej jest jeszcze gorzej. Trafiam na olbrzymią połać pokrywy lodowej. Nie można po niej iść bez hałasu. Dalsza próba łowienia to bezsens. Muszę zrezygnować i wracam do samochodu. Po drodze zatrzymuje się przy pracowniku Parku Narodowego, który dokonuje obmiaru i znakowania ściętych drzew. Większość ściętego drzewa to tak zwane drzewo tartaczne czyli przeznaczone do przetarcia w tartaku. Jest trochę kopalniaków i papierówki. Zadziwia mnie trochę fakt, że każde ścięte drzewo jest znakowane znakiem asygnaty koloru zielonego. Chwilę rozmawiamy i dowiaduję się, że w Parkach Narodowych jest to wymóg, pozwalający kontrolować ścinkę. Dobre i to. Gdy wsiadam do samochodu, żegna mnie krzyk kolejnej pary przelatujących żurawi.

Czytającego zapewne zadziwi o co biega z tym winem w tytule. Wino było, gdy przyjechałem do domu. Wypiłem lampkę za zdrowie Drawy, żurawi i gągołów. Zdrowia bobrów nie piłem.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Fundusze ETF na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie Fundusze ETF: ETF.COM.PL Analizy, ranking, aktualności, informacje, ryzyko, regulacje prawne, wydarzenia w Polsce i na świecie, linki, rynek giełdowy, podstawy i zasady inwestowania.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).